poniedziałek, 19 września 2011

news w wyborczej a reakcja play

"Doigrali się", pomyślałem czytając niedawny artykuł w Wyborczej o rzeszy ludzi czujących się oszukanymi przez sieć Play.

Pomimo to lektura nie należała do przyjemnych, przypomniała bowiem okres straconego czasu i nerwów, potwierdzając że mój problem do jednostkowych nie należał.

Zrobił się szum na tyle duży, że na utworzonej na FB grupie "Play-Oszukani" pojawił się łaskawie Pan Marcin Gruszka, proponując - w zamian zadośćuczynienia (broń Bóg rekompensaty, bowiem sieć się do niczego nie przyznaje) - migrację na "nowszą" taryfę oraz anulowanie kwoty z reklamowanego rachunku. Wcześniej, na moje dwa, czy trzy maile Pan Marcin nie znalazł czasu ni chęci by odpowiedzieć.

Zgodziłem się na warunki, mimo, że już byłem zapisany do pozwu zbiorowego, którego idea pojawiła się na wspomnianej grupie.

Od tamtego momentu mijają właśnie trzy tygodnie o ile nie więcej.

Mimo, że wstępnie zaoferowano mi możliwość przelewu nadpłaty na moje konto, musiałbym przesłać dowód wpłaty. Niby nic, a jednak jak to zwykle w Play bywa, trąca paranoją.

Ponieważ marzeniem moim jest mieć jak najmniej styczności z tą siecią, postanowiłem poczekać.

Za moment minie rok, od początku tej niemiłej przygody z siecią Play.

Pozostaje kolejne 12 miesięcy i koniec.

poniedziałek, 28 marca 2011

bezcenne pomyłki na koszt klienta

Ile to już czasu?

Nie patrząc w kalendarz zakładam, że minęło ponad pół roku od podpisania umowy z Playem oraz tyle samo czasu, poświęconego na wyszarpanie tak ważnych dla każdego abonenta informacji o szczegółach połączenia, za które operator rości sobie zapłatę.

Pomyłki się zdarzają.

Pomyliło się UKE w Krakowie, pomylił się Play. Wszystko jednak, bez jakichkolwiek konsekwencji, ba nawet słów przeprosin. Mają człowieka w dupie.

UKE błędnie wskazało obowiązek operatora do gromadzenia danych, następnie w dwóch słowach się z tego wycofując. Zdarza się.

Mi również zdarzyło się pochwalić tę instytucję, utrzymywaną z moich jako podatnika pieniędzy.

Błędnie.

Tymczasem gorzka prawda jest taka, że z racji regulacji prawnych i statusu tego urzędu może on niewiele - mówi o tym chociażby zapis, który umożliwia odmówić operatorowi udziału w mediacji.

Odwołuję poprzednie pochwały nie dlatego, że mojej sprawy nie udało się UKE pozytywnie rozwiązać, ale z faktu, że jako instytucja do tego powołana pozwala sobie na nierzetelność, co dla mnie osobiście jest rzeczą niedopuszczalną.

Play się również pomylił. W ostatecznym rozrachunku różnica pomiędzy systemem Android, a Windows Mobile jest znikoma, obydwa posiadają aplikacje, które w zależności od ich widzi-mi-się łączą się z internetem pobierając aktualizacji lub Bóg wie czego w wysokości 540 MB.

W Play winien jest zawsze klient, BO NIE MIAŁ WŁĄCZONEJ BLOKADY TRANSMISJI DANYCH, BO WŁĄCZYŁ JĄ ZA PÓŹNO.


Kwestia oferowania abonamentu z internetem bez włączonej tej opcji domyślnie nie jest niczym nagannym - płaci i tak klient.

Żadnych innych informacji nie uzyskam, zadośćuczynienia tak rażącej niekompetencji nie uzyskam inaczej niż składając sprawę w sądzie.

Niestety obawiam się, że jak cała reszta i sąd może się pomylić, na co szczerze powiedziawszy mnie nie stać.

Pozostaje mi przyjęcie oferty operatora i zapłacenie tych trzystu trzydziestu złotych.

Pozostaje odczekać te dwanaście więcej miesięcy przy transmisji danych dawkowanych przy pomocy aplikacji zliczającej ruch sieciowy i ta znikoma, biedna namiastka satysfakcji, kiedy któremuś z Państwa Konultanów z Play na pytanie o przedłużenie umowy odpowiem jednym, krótkim stwierdzeniem: odpierdolcie się!
------------------------------------------------------------------------------------------------------
UPGRADE:
Jeszcze jedna nowość: z oficjalnego pisma Play dowiedziałem się również, że to dlatego, że własnoręcznie ustawiłem telefon na sieć Plus, jako priorytetową, mimo, że od samego początku, zgłaszałem fakt manualnego ustawienia sieci tylko i wyłącznie na sieć macierzystą.

wtorek, 1 marca 2011

o incydentalności zdarzeń

Od soboty, czyli dnia wysłania zapytania do dziś otrzymałem cztery odpowiedzi, w związku z jednym i tym samym pytaniem.

Zdanie, które najbardziej mnie rozbawiło przytaczam poniżej.

"Zapewniam, iż zdarzenie to miało charakter incydentalny."

Definicja ze słownika wyrazów obcych: incydentalny, uboczny, przypadkowy, okolicznościowy.

Może powinienem wystąpić o zadośćuczynienie za zszargane nerwy oraz stracony czas? 

Sąd sądem, powolutku myślę, że to sprawa dla Rzecznika Praw Konsumenta.

poniedziałek, 28 lutego 2011

Panie Boże, chroń mnie przed Play

Zła wiadomość.

Pan Zbyszek, Dyrektor ds. Obsługi Klienta najprawdopodobniej zmienił adres mailowy.

Do Pana Zbyszka postanowiłem napisać po kolejnej odpowiedzi - dokładnie trzeciej - jaką otrzymałem na zadane przeze mnie pytanie o możliwość rozłożenia na raty proponowanej przez Operatora kwoty, jeśli zdecydowałbym się takowe rozwiązanie przyjąć.

A wyglądało to tak.

Zgłoszenie nr 28096068: "W związku z przekazaną do UKE oddział w Krakowie odpowiedzią, na temat kwestii spornej kwoty, proszę o informację, na temat możliwości rozłożenia proponowanej przez Państwa sumy, wynikającej z jej 50% wartości, na ilość 6 rat. Dodatkowo informuję, że nie jest to moje oficjalne stanowisko, wobec zaproponowanego przez Państwo rozwiązania, co potrzeba uzyskania przeze mnie informacji na ten temat, zanim będę mógł się ustosunkować do Państwa propozycji."

Odpowiedzi, o następującej treści udzieliła mi Pani Aleksandra S.

"W odpowiedzi uprzejmie informuję, że w przypadku, gdy złożył Pan pismo do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w najbliższym czasie zostanie wystosowane stanowisko P4 w tej sprawie. O rozwiązaniu zostanie poifnormowany urząd, który się z Panem skontaktuje."

Ok myślę, być może w nazbyt zawiły sposób zadałem w sumie proste pytanie i ktoś podczas lektury najwidoczniej się pogubił. Dlatego też postanowiłem wysłać kolejne zgłoszenie, z dodatkowym wyjaśnieniem:

Zgłoszenie nr 28111831 "Proszę o ponowne zapoznanie się z treścią wysłanego do Państwa zgłoszenia nr 28096068 oraz odpowiedzią, którą od Państwa otrzymałem. Moje pytanie dotyczyło możliwości rozłożenia proponowanej przez Państwa w polubownym zakończeniu sprawy wartości, nie pytania o datę, w jakiej otrzymam od Państwa, czy UKE odpowiedź. Zatem ponownie proszę zapoznać się z moją sprawą i na tej podstawie udzielić mi rzetelnej odpowiedzi!"

 I tym razem Pan Michał M. nie potrafił stanąć na wysokości zadania....

"Uprzejmie informuję, iż w momencie wygenerowania zgłoszenia poprzez Urząd Komunikacji elektronicznej, odpowiedź również jest udzielana poprzez wspominany urząd. Stanowisko sieci P4 zostanie przedstawione w odpowiedzi na zgłoszenie 27877264 po dokładnej analizie opisywanej przez UKE (w Pańskim imieniu) problemu."

Cierpliwość, jak wszystko inne ma swoje granice, dlatego już w mniej przyjemnym tonie poświęciłem swój czas na wystosowanie kolejnego zgłoszenia

Zgłoszenie nr 28115483 "Szanowni Państwo, po raz kolejny poprzez swoją niekompetencję oraz najwidoczniej problem, jaki występuje u niektórych Państwa konsultantów, dotyczący czynności czytania ze zrozumieniem nadwyrężacie Państwo moją cierpliwość, marnotrawiąc mój czas. W obydwu, złożonych przeze mnie zgłoszeniach nr 28111831 oraz 28096068 pytam o możliwość ROZŁOŻENIA NA ILOŚĆ 6 RAT należności wynikającej z JUŻ UDZIELONEJ mi odpowiedzi sieci Play - poprzez Urząd Komunikacji Elektronicznej w Krakowie. Celowo nie będę Państwu przytaczał treści tej odpowiedzi, gdyż to od firmy P4 takową otrzymałem, z pewnością zatem musicie dysponować informacją na temat sumy oferowanej mi w ramach polubownego zakończenia sporu. Czekam na rzetelną odpowiedź w tej sprawie."

I po raz kolejny się przeliczyłem, w czym uświadomiła mnie Pani Martyna D.

"Uprzejmie informuję, że dokładnie zapoznałam się z sytuacją na Pana koncie. W związku z tym zawiadamiam, iż łączna kwota korekty wyniesie 333,18 zł. Nadmieniam także, że zostanie wysłane do Pana pismo dotyczące niniejszej noty korygującej na adres korespondencyjny."
 
Panie Boże najdroższy, co ja Panu zrobiłem, czym sobie zasłużyłem w Play na takie traktowanie? I do kogo mam w tej sprawie napisać? Dlaczego jako klient Play jestem zmuszony, żeby w ogóle nad tego typu kwestiami się zastanawiać? Czy ten serwis nie jest czasem wliczony w kwotę comiesięcznego abonamentu?

Ponieważ Pan Bóg zajęty jest za pewne ważniejszymi kwestiami, a Pan Zbigniew ma problem ze skrzynką, wysłałem czwarte zgłoszenie do BOKU Play o nr 28143353 i czekam.

piątek, 25 lutego 2011

jak Play odpowiedział

Dwa dni temu otrzymałem odpowiedź z UKE razem z załączoną oficjalną od P4.

Pismo podpisała Pani Dyrektor ds. Back Office. 

Jestem cholernie zmęczony i zdruzgotany półrocznym waleniem głową w mur, dlatego też powklejam części treści oryginalnej.

"Sprawa była weryfikowana przez naszych ekspertów ds. sieci, którzy potwierdzili, że sesje internetowe przebiegły bez żadnych nieprawidłowości ze strony P4 oraz, że zostały zainicjowane przez Klienta."

Tyle w odpowiedzi na zadane przez UKE pytanie odnośnie informacji (w postaci skargi) złożonej przez innego abonenta z Krakowa na temat praktyki wyłączania przekaźników Play cyklicznie w godzinach 00:00, a 01:00 (w celu dokonania czynności serwisowych).

Nie dowiedziałem się również, w jaki sposób posiadany przeze mnie model telefonu pomimo ręcznie zablokowanej opcji wyszukiwania sieci połączyć miał się z siecią Plus oraz dlaczego połączenie z siecią inna, niż macierzysta miałoby nastąpić - przecież mieszkam w miejscu pełnego zasięgu Play.

"Odnosząc się do poruszonych w wystąpieniu Urzędu Komunikacji Elektronicznej kwestii wyjaśniamy, że telefon użytkowany przez Klienta działa na platformie Android. Aparaty telefoniczne działające na niej mogą posiadać aplikacje wymagające do poprawnego funkcjonowania połączenia z siecią. Klient ma możliwość za pomocą ustawień w telefonie zablokowania połączenia z internetem, a tym samym zablokowania automatycznego pobierania przez aparat aktualizacji, które związane są płatnym zgodnie z Cennikiem Oferty LongPlay transferem danych"

Człowiek uczy się całe życie. 

Dotychczas byłem przekonany, że aparat, który zakupiłem z abonamentem LongPlay Internet 69 pracuje na systemie Windows Mobile 6.5, diametralnie różniącym się od "niebezpiecznego" Androida.

Tymczasem ponowna analiza mojego przypadku przez sieć Play miała wykazać, że się myliłem.

Choć....wczoraj wysłałem zgłoszenie (27999748) na stronie play24 i oto, jaką odpowiedź otrzymałem:

"Uprzejmie informuję, że telefon HTC HD2 posiada system operacyjny Windows Mobile. Dodatkowo chciałabym zaznaczyć, że wszelkie zapytania dotyczące spraw technicznych proszę kierować do producenta systemu Microsoft."

...

Jako klient Play powinienem był przewidzieć, że 2GB pakietu internetowego w wybranym abonamencie, jest zupełnie niepotrzebne dla korzystania z funkcjonalności telefonu typu smartfon i najlepiej byłoby go po prostu wyłączyć.

"Na usłudze (...) nie było aktywnej blokady transmisji danych poza strefą Taniego Internetu, co umożliwiło łączenie się telefonu w roamingu krajowym. Blokada została włączona przez Klienta 21 października 2010 roku."

Zgadza się, przyznaję się nie założyłem, że Play może nie prowadzić polityki prokonsumenckiej i że w żaden sposób nie przeciwdziała zdarzeniom, które w przypadku zaistnienia obciążą nieświadomego klienta. Idealnym przykładem jest wysoki limit kredytowy (860 PLN) oraz brak domyślnej włączonej blokady transmisji danych.

Moja ulubiona część to powoływanie się Play na treść art. 168 ust. 1 - dla zainteresowanych w moich wcześniejszych wpisach. 
Pokrótce Operator twierdzi, że nie musi gromadzić danych, o których uzyskanie się staram. 

UKE z kolei w swojej części odpowiedzi twierdzi, że cyt. "(...) dane o które Pan wnosi tj. adresy serwerów, z którymi łączyło się Pana urządzenie operator ma obowiązek przechowywać, jednakże są one objęte tajemnicą telekomunikacyjną (...)"

Kto mówi prawdę, a kto nie?

Co do tajemnicy telekomunikacyjnej, polecam lekturę artykułu 159 paragraf 2 Prawa Telekomunikacyjnego:

"Zakazane jest zapoznawanie się, utrwalanie, przechowywanie, przekazywanie lub inne wykorzystywanie treści lub danych objętych tajemnicą telekomunikacyjną przez osoby inne niż nadawca i odbiorca komunikatu, chyba że: 1) będzie to przedmiotem usługi lub będzie to niezbędne do jej wykonania; 2) nastąpi za zgodą nadawcy lub odbiorcy, których dane te dotyczą; 3) dokonanie tych czynności jest niezbędne w celu rejestrowania komunikatów i związanych z nimi danych transmisyjnych, stosowanego w zgodnej z prawem praktyce handlowej dla celów zapewnienia dowodów transakcji handlowej lub celów łączności w działalności handlowej"


"Pomimo ww. wyjaśnień, oczywistym jest dla P4, iż początek współpracy jest niezwykle istotny dla każdego Klienta. Dlatego też, dążąc do zbudowania pozytywnych relacji z Abonentem oraz mając na uwadze chęć polubownego zakończenia przedmiotu sprawy, P4 postanowiła umorzyć 50% wartości spornej kwoty, naliczonej z tytułu transmisji danych. (...) Jednocześnie zaznaczamy, że w przypadku zaistnienia analogicznej sytuacji Abonentowi nie będzie przysługiwało prawo do ponownego, polubownego zakończenia sprawy."

Broń Panie Boże, żeby kiedykolwiek w ciągu następnych miesięcy naliczono mi należność, co do której będę zgłaszał wątpliwość - w sieci Play usterki się nie zdarzają. 

Rzeczowe wyjaśnienia również.

To efekt półrocznego dobijania się do Operatora, w celu uzyskania odpowiedzi.

Udało się "wyciągnąć", "wydrzeć" od Operatora część należnych mu pieniądzy? 

Czyżbym doświadczył aktu łaski?

Sama sieć działała bez zarzutu, przekaźniki P4 działają 24 godziny na dobę a koszt ich serwisu ponosić mają ci z abonentów, którzy nie wiedzieli, że przezorny zawsze ubezpieczony i nie włączyli blokady, ewentualnie nie wyłączyli internetu, za który co miesiąc płacą abonament.


Widać w Play wina leży zawsze po stronie Abonenta, bo blokada nie była włączona,bo kupił za niemałe pieniądze smartfon w abonamencie z internetem, który najlepiej byłoby od początku zablokować. I kłopotu by nie było.

I tak, po pół roku nie wiem, co powinienem zrobić dalej. 

Poziom arogancji, z jakim spotkałem się ze strony Operatora jest przytłaczający. Nie do końca też wierzę w rozwiązanie za pośrednictwem sądów. 

Może najlepiej było by gdybym przystał na hojną propozycję Play i zamknął sprawę po cichutku?

Może.

Rozważam jednak i sąd i pozew zbiorowy.

czwartek, 17 lutego 2011

klient jest najważniejszy

Dziś 17 lutego 2011 roku. 

Do dziś Play miało ustosunkować się do korespondencji otrzymanej za pośrednictwem UKE.
Dziś pojawiło się "zgłoszenie listowne" na moim koncie, na stronie play24. 

Dziś także, w ciągu następnych parunastu minut od pojawienia się nowego zgłoszenia zostało ono zamknięte przez Panią Młodszą Konsultant i tak formalności stało się zadość. 

Na treść odpowiedzi w formie listu muszę poczekać parę kolejnych dni.

A' propos: dwa dni temu otrzymałem listownie odpowiedź, której udzielono mi ponad dwa tygodnie temu i wciąż nie rozumiem zasadności takiego działania, skoro korespondencja nie jest wysyłana listem poleconym i nie wymaga potwierdzenia odbioru z mojej strony.

Niepokoi trochę fakt, że pismo kierowane do Ważnej Pani z Back Office zostaje zamknięte przez osobę inną, niż adresat korespondencji, choć mam nadzieję, że to wyłącznie tok procedury przyjętej przez operatora.

Nie mogę pominąć też tego, że operator, doskonale przecież zaznajomiony z moim przypadkiem wykorzystuje maksymalny czas na udzielenie odpowiedzi w tej sprawie.

Miałem nadzieję, na konkretne informacje w sprawie toczącej się już od października ubiegłego roku, tymczasem jestem zmuszony uczepić się jedynie paru małych, acz dla mnie istotnych faktów.

Wiem to nie od dziś i choć nienawidzę się powtarzać powiem to po raz kolejny:

Play nie jest prokonsumencki.

I nadal czekam na odpowiedź.


poniedziałek, 14 lutego 2011

jak wiatr zawieje

W ubiegłą sobotę (12.02.)  jako abonent sieci Play, od 9 rano przez co najmniej dwie następne godziny znalazłem się poza zasięgiem tzw. Taniego Internetu. 

W celu upewnienia się, czy aby na pewno zamieszkiwany przeze mnie blok nie zmienił miejsca swojej wczorajszej lokalizacji wyjrzałem zza okno. 

Żadnych zmian nie zauważyłem, choć co prawda przemieścić mogło się całe osiedle.

Przyznaję, nie sprawdziłem tego samego w przypadku masztu operatora, stojącego w odległości około 400 metrów dalej, gdyż jak wiadomo sobota rano to dla mnie czas ogólnego odpoczynku. 

Usiadłem zatem i napisałem krótkie zgłoszenie do mojego Play, w którym poinformowałem operatora o niedogodności jaka mnie spotkała wraz z pytaniem o formę ewentualnego zadośćuczynienia, związanej z niemożność skorzystania z dobrodziejstw zawartych w kwocie, jaką miesięcznie przelewam na konto w/w.

Dziś przyszła odpowiedź. Zadośćuczynienia nie będzie.

Pani Konsultant uprzejmie poinformowała, że jeśli brak zasięgu występuje, zawsze mogę przelogować się do sieci Plus gdzie "opłaty za połączenia nie będą dodatkowo doliczane, jednakże korzystanie z internetu wiąże się dodatkowymi opłatami."

Pani Konsultant pouczyła mnie również, że jako abonent powinienem mieć świadomość, iż "nie w każdym miejscu zasięg sieci Play jest wystarczający do tego, by korzystać z Taniego Internetu " jednakże "cały czas pracujemy nad rozwojem infrastruktury sieci oraz modernizowaniem zasięgu".

W międzyczasie za ewentualne czarne dziury zasięgu płacić powinienem ja, z własnej kieszeni, dodatkowo.

Dziwna to sprawa, gdyż nie mogę narzekać na zasięg w miejscu, gdzie mieszkam i tym samym nadzieja Pani Konsultant, że "w niedalekiej przyszłości zasięg w Pańskiej okolicy znacznie się poprawi" jest pokładana zupełnie na marne.

Trochę mi smutno, gdyż kwestia wyjaśnienia zaistniałej sytuacji została sprowadzona do tej, w której Pan Zły Wiatr powiał w nie tę stronę, zabierając ze sobą zasięg sieci Play. 

O przyznaniu się do ewentualnej awarii mowy być nie może.

Na koniec warto pamiętać, że "jeśli chodzi o rekompensaty ze strony sieci Play, są one przyznawane do konta, w momencie, gdy Play popełnia przypadkowe błędy podczas świadczenia usług (np. źle naliczona wartość faktury)."

Mili Państwo, oby błędy podczas świadczenia usług przez sieć P4 nigdy nie miały miejsca, gdyż nawet jeśli się zdarzą,  my klienci sieci będziemy zmuszeni za nie zapłacić.


piątek, 11 lutego 2011

od UKE

Wczoraj dotarła do mnie kopia korespondencji wysłanej do operatora.

Nawiasem mówiąc, szybko i rzeczowo, czyli odwrotnie niż w Play, ale to przestało mnie już dziwić.

Z treści dowiaduję się rzeczy bardzo ciekawej. 

Mianowicie do UKE trafiła skarga innego abonenta sieci (też z Krakowa), który zgłasza przerwę w dostępnie do mobilnego internetu, cyklicznie, dzień w dzień, pomiędzy północą, a godziną pierwszą w nocy.

Jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności udaje mu się uzyskać informację, że ma to związek z przerwą serwisową, podczas której operator przeprowadza jakieś aktualizacje na swoich nadajnikach. 

Drogi Czytelniku, proszę połączyć teraz dwa, następujące fakty: połączenie z internetem w sieci Play + wyłączony nadajnik Play. Jaki będzie wynik?

Śpieszę z odpowiedzią. 

Wynik, to koszt poniesiony przez abonenta (połączenie na łączach innego operatora), zależny oczywiście od ilości/czasu trwania transmisji danych.

"Play jest otwarty na dialog." Czekam odpowiedzi do wyznaczonej daty 17 lutego.

Uprzejmie proszę o przyjęcie proponowanego przeze mnie rozwiązania tej sprawy. 

Szkoda mojego czasu, energii, pieniędzy na tak niski serwis, jaki w ramach comiesięcznego, niemałego abonamentu od Państwa otrzymuję. 

Szkoda kolejnych nastu miesięcy, gdyż jestem niemal pewien, że Play jest skarbnicą podobnych historii i to nie pierwsza i niestety może nie ostatnia z nich.




czwartek, 3 lutego 2011

trudny termin: "retencja danych" czyli ciąg dalszy zabawy w kotka i myszkę

Dziś przyszła odpowiedź na moje odwołanie od odwołania.

I znów czuję się, jak gdybym uderzał głową w mur.

Ponad tydzień zajęło Pani Lider ds. Obsługi Klienta nr 2 skonstruowanie odpowiedzi, która w swojej treści zawiera zdania, niezmienione w formie od czasu poprzednio mi udzielonej.

Rzecz najwidoczniej dotyczy problemu, jaki ma Play (włączając w to dział szumnie nazwany prawniczym) z właściwą interpretacją wyrażenia "rejestracji danych" przez operatora, o której mowa w art. 168 ust.1 Prawa Telekomunikacyjnego.

Wobec powyższego Play wyłącznie "rejestruje ilość przesyłanych i wysyłanych danych, które umożliwiają ustalenie należności za wykonanie usług", lecz bez uwzględniania lokalizacji końcowej sygnału - to albo tajemnica, albo nie moja sprawa.

Mam niestety złą wiadomość dla sieci Play. 

Istnieje bowiem dyrektywa UE 2006/24/WE, do której zastosowano nowelizację art. 180 Prawa Telekomunikacyjnego, a dokładniej rzecz ujmując jej rozwinięcie w artykułach 180a i 180c, które mówią:
 
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:

1)   zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;

 Uzupełnienie stanowi ustawa 1 art. 180 c Prawa Telekomunikacyjnego :

1.   Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do: 

1)   ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego,   użytkownika końcowego:

a)   inicjującego połączenie,
b)   do którego kierowane jest połączenie;

2)   określenia:

a)   daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b)   rodzaju połączenia,
c)   lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.

Zapewne w celu dodatkowego uzasadnienia Pani Lider nr 2 zaznaczyła, że "zgodnie z art. 80 ust. 3: szczegółowy wykaz wykonanych usług telekomunikacyjnych powinien zawierać informację o zrealizowanych płatnych połączeniach, z podaniem, dla każdego połączenia: numeru wywoływanego, daty oraz godziny rozpoczęcia połączenia, czasu jego trwania oraz wysokości opłaty za połączenie z wyszczególnieniem ceny brutto i netto. Ustawodawca nie uwzględnia informacji o adresach stron internetowych."

Czyzby?

Być może Pani Lider nr 2 nie jest tego świadoma, ale tzw. szczegółowy biling od Play nie zawiera - w przypadku transmisji danych - czasu trwania takowej.
O wyszczególnionej cenie brutto i netto nie wspomnę.

Celowo wytłuszczyłem te z punktów, z których dostrzeżeniem i względem których z zastosowaniem się Państwo z Play mają poważny problem.

Wiem, niby nudne sprawy, ustawy, nowelizacje, a jednak ich lektura na tle "rzeczowych" przecież odpowiedzi, jakie są mi udzielane od października ubiegłego roku, jasno daje mi do zrozumienia, że operator albo działa niezgodnie z prawem, albo niezgodnie z prawdą, którą przed jednym ze swoich klientów próbuje zataić.

Co dalej? Kolejne zgłoszenie. Również do prawników.

środa, 2 lutego 2011

sto pięćdziesiąty trzeci dzień

Dziś mija mój sto pięćdziesiąty trzeci dzień w sieci Play. 

Nie jest to co prawda pełna data, jednak myślę, że mogę śmiało podsumować dotychczasowy czas i podzielić się spostrzeżeniami na temat tego operatora.

"Wszystko okey."

Dopóki klient nie zgłasza zastrzeżeń, bo takowych nie ma, jest lepiej niż dobrze. 

Stan ten maleje wprost proporcjonalnie do momentu, w którym problem się pojawi.

Niezależnie bowiem od jego wagi, jakość jaką świadczy Biuro Obsługi Klienta daje klientowi możliwość ponownego zweryfikowania zasadności zgłaszania kolejnych, powiązanych.

Mówiąc krótko: jeśli klient ma problem, sam musi go rozwiązać. Nam nic do tego.

"Tajemnica".

Play jest ściśle tajny. 

Tajemnicą mają być i są objęte wszelkie prace konserwujące, czynności naprawcze, czy awarie masztów z umieszczonymi nań nadajnikami sieci P4 (źródło: funpage Play na Facebook'u).


Co więcej: "tak robią inni operatorzy".

Tajemnica Play może stać się jednak gorzką i ciężkostrawną dla wysokości rachunku jego abonentów.

Bowiem wyłączony przekaźnik Play = włączony przekaźnik Plus, co w przypadku korzystania z transmisji danych skończy się z pewnością na kwocie liczonej w setkach, o ile nie tysiącach złotych. 

Oczywiście, o ile nie mamy włączonej domyślnie wyłączonej blokady transmisji poza siecią macierzystą.

"Niekompetencja"

Gdyby przeliczyć ilość, w jakiej pojawiło się to słowo w niniejszym blogu, myślę, że można byłoby śmiało zarzucić mi ubóstwo językowe. 

Jest też opcja druga: mógłbym zawrzeć - w tym jednym słowie - wrażenie z treści całej korespondencji z BOKiem Play'a, jaką musiałem przyswoić doszukując się odpowiedzi.

"Tanio, nie znaczy dobrze"

Prawda znana. Jako, że nic nie jest za darmo, nic nie jest też tak tanio, jak się to Nam, klientom próbuje przedstawić. 

Płacąc abonament nie jest się de facto w lepszej sytuacji, niż będąc abonentem pre-paid. 

Podpiszę się pod oświadczeniem, że posiadając tę wiedzę wcześniej, za nic nie zdecydowałbym się na dwudziestocztero miesięczną umowę z tym operatorem, bo chociażby ze względu na charakterystykę systemu prepaid, klient jest "chroniony" limitem zakupionego kredytu. 

Tu, płacąc comiesięczny abonament, moim jedynym zabezpieczeniem ma być limit kredytowy w wysokości 860 PLN bez zabezpieczeń na przykład w postaci blokady transmisji danych po wykorzystaniu przyznanego limitu. 

XXI wiek, a takie ograniczenia "techniczne" w sieci Play.

Każdorazowe połączenie z Biurem Obsługi kosztuje.  I choć płacisz, wymagać nie możesz.

Na zakończenie cytat pewnego Pana, na jego spostrzeżenia odnośnie operatora: "cena usług adekwatna do obsługi klienta - tania." 

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.




wtorek, 1 lutego 2011

trochę matmy

Tydzień pierwszy wyczekiwania na poznanie stanowiska Play w sprawie odpowiedzi Pani Lider ds. Obsługi Klienta, która zawierała w swojej treści nieprawdę i jako tak uzasadniona została mi przedstawiona w związku z wcześniej wysłanym odwołaniem. 
Odwołać można się - w tym przypadku - wyłącznie raz.

To tak, dla przypomnienia.

Dobro klienta.


Termin, którego definicja w przypadku sieci Play wykracza szeroko poza jej podstawowe znaczenie. Moim zdaniem i po moich doświadczeniach bynajmniej nie ze względu na dobro Klienta, a dobro Operatora.


Limit kredytowy.


Wysokość tzw. kredytu na każdym abonenckim koncie. 
Ustalana przez Operatora indywidualnie, jednak bez porozumienia z klientem i bez jasno przedstawionych wytycznych, według których Operator przyznaje limit 800 PLN, a w innym przypadku 1300 PLN. 

Na umowie, widnieje jedynie wzmianka zawierająca ten termin.

Trudno wywnioskować, na jakiej podstawie opierają się wyliczenia Operatora, gdyż jeszcze trudniej takowe ustalić w momencie, gdy dopiero podpisaliśmy swoją pierwszą umowę z Play.

Niemniej Operator właśnie w związku z tzw. dobrem Klienta taki limit ustala.

Ma on mieć zastosowanie, w momencie gdy wykorzystamy wszystkie dostępne w pakiecie jednostki, a znajdujemy się w pilnej potrzebie dalszej rozmowy. 

Warto pamiętać, że w roamingu wszelkie, "darmowe" pakiety czy to minut, czy danych nie obowiązują. 

Mój abonament w P4 to do 350 minut miesięcznie oraz do 2GB na transmisję danych za 89,00 PLN miesięcznie. 

Każda minuta poza abonamentem to koszt 0,18 PLN, każde 100kB danych to 0,12 PLN.

Zakładając czysto hipotetycznie, że jako klient - nie - biznesowy chciałbym/musiałbym wykorzystać trzykrotność liczby minut, jaką mam co miesiąc do dyspozycji, kwota do zapłacenia ponad abonament i tak byłaby bardzo odległa od wysokości nadanego mi limitu kredytowego, czyli 860 PLN.

Mniej ciekawie ma się kwestia transmisji danych poza abonamentem. 
Z mojego, niewyjaśnionego dotąd przez Play przypadku za ilość około 538 MB danych każdy klient zapłaci około 660 PLN!

Przytoczona powyżej liczba danych to ilość wiadomości, jaką posiadam na skrzynce mailowej od 2005 roku!


Oczywiście, nie trudno nie wykorzystać tej samej liczby danych na obejrzenie pełnometrażowego filmu online, czy innych podobnych zajęć, do których możemy wykorzystać telefon, jednak trudno przyjąć założenie, że ktokolwiek byłby skłonny wydać tak dużą sumę na tak wątpliwą przyjemność.


Pomimo całej tej gadki o działaniu dla dobra klienta, trudno mi wytłumaczyć fakt, tak wysokich limitów kredytowych, po których sieć wyłączy nam dostęp do usług. 

Jeszcze trudniej zrozumieć brak domyślnie włączonej blokady na transmisje danych poza siecią oraz brak możliwości zablokowania takowej po wykorzystaniu jej limitu w ramach abonamentu. 

Pozostaje "sukcesywne jego kontrolowanie za pomocą kodu *108#".


Wyrażenie "dobro Klienta" zastąpiłbym słowem "kalkulacja" Bardzo Drogi Play'u.

piątek, 28 stycznia 2011

Czy wiesz, że... PONAD 99% Polaków jest w zasięgu Play

"?" 

Tego znaku interpunkcyjnego brak w powyższym stwierdzeniu. Na tym nie koniec, bowiem brak również faktów potwierdzających taki stan rzeczy. Przykład: Kraków, dzielnica Kliny Borkowskie, miejsce mojego aktualnego zamieszkania


















Pełen, fioletowy zasięg, wszystkie możliwe "kreski" na wyświetlaczu telefonu, gdyby mogły, wyskoczyły by poza jego zakres. Tak jest super.

Zakładam, że od września 2010 roku jakakolwiek zmiana zasięgu sieci jest związana z jego progresem, nie na odwrót. 

Rozumiem też, że pełen zasięg sieci P4 w miejscu mojego zamieszkania, od mojego pierwszego zalogowania w Play dnia 02.09.2010, nie uległ całkowitemu zanikowi ponad miesiąc później tj. w nocy z 10 na 11 października 2010 roku? Chyba nie miała miejsce awaria przekaźnika?

Zresztą, nawet zakładając teoretycznie taką sytuację "jestem" bezpieczny. Przecież telefon nie może zaakceptować zastępczej sieci, bez zatwierdzenia nawiązania połączenia przeze mnie - na tym polega opcja manualnego wyszukiwania sieci. 

Jak zatem ma miejsce połączenie transmisji danych z mojego telefonu poprzez przekaźniki Plus, skoro o 00:44 dnia 11.10.10 niczego nie świadomy śpię we własnym łóżku i zdecydowanie nie jestem lunatykiem?

Według jakiego prawa nie mogę od tamtego dnia uzyskać szczegółowego bilingu odnośnie połączenia, którego wykonanie jest przypisane mojemu numerowi? Przecież pytam o "moje" połączenie, więc żadna ustawa o ochronie danych osobowych nie może mieć tu zastosowania!

Inna kwestia, dlaczego sieć P4 nie operuje w zasięgu własnych przekaźników, ponosząc ewentualne koszty z tytułu korzystania z infrastruktury innych operatorów, jeśli zachodzi taka konieczność dla wywiązania się z obowiązków Play wobec abonenta?

Wychodzi na to, że nie jest tak różowo, o przepraszam: fioletowo.

ukłony dla UKE

"Jestem w domu" - chciałoby się rzec - moja sprawa została już odnotowana we właściwym miejscu zamieszkania departamencie UKE. 

Trzy dni, czyli szybko, sprawnie i wygląda też na to, że rzeczowo - niezmiernie miła odmiana w związku z mniej miłą sprawą.

Przynajmniej do tego momentu mam poczucie, że choć jakiś trybik w całej, urzędniczej machinie spełnia swoją powinność wobec podatnika bez zbędnej biurokracji.


Wymieniłem parę mali z Panem zajmującym ważne stanowisku w Play, które ma bezpośredni związek z klientem - Panem Dyrektorem Departamentu Obsługi Klienta. 

Każdorazowo moja korespondencja znajdowała - pod nazwą zgłoszenie telefoniczne klienta - dodatkowy wpis na koncie abonenckim. 

Szczerze przyznam nie za bardzo rozumiem tę procedurę, gdyż już po raz drugi ta sama Pani Konsultant (!) musiała znaleźć czas (około dnia roboczego) żeby się ze sprawą zaznajomić,  porównać z już zgłoszoną i dokonać jej zamknięcia. Moje proste założenie było takie, że prócz złożenia uprzednio - drogą formalną - wniosku na play24, chciałem zwrócić uwagę  na mój problem komuś jeszcze, powiedzmy z poza Biura Obsługi Klienta.


Doceniam fakt, że ktokolwiek - poza rzeszą Pań i Panów Konsultantów - znalazł czas na odpowiedź. 

Żałuję, że na ten sam wysiłek nie zdobył się nikt z trojga Państwa ze strony play-bloga, z Panem Rzecznikiem na czele. 

Mam nadzieję, że adresy mailowe umieszczone na stronie bloga są aktualne i nikt z Państwa klientów nie wysyła ich w próżnię?

Wiem, rozumiem, Państwo możecie się tego typu sprawami nie zajmować (podobnie, jak w domyśle Pan na stanowisku Dyrektora) niemniej nieładnie pozostawiać nadawcę listu bez odpowiedzi, nawet informującej o takim fakcie.

środa, 26 stycznia 2011

z prawa na lewo

Dziś, poza telefonem z Play i dodatkowym wyjaśnieniem tzw. "sprawy telefonu" - już wyjaśnionej ale rozumiem, że musiało stać się zadość - spokojnie. 

Pracuje - jak mnie poinformowano w rozmowie - dział prawny P4, pracują Państwo z UKE, aż dziwnie się czuję nie będąc dziś zmuszonym pracować - to znaczy zajmować się problemem, który spędza mi sen z powiek od już paru, dobrych miesięcy.

Przyznam, że nie wiem, jak częsta jest korespondencja operatora z UKE, jednak podanie do informacji każdorazowej zmiany związanej ze statusem sprawy, jest godną naśladowania praktyką. 

Co prawda zmienia się status zgłoszenia na moim koncie abonenckim, nie wiem jednak, kto daną sprawę prowadzi i raczej nie mam możliwości uzupełniania treści otwartego przecież wniosku.

Z jednej strony rozumiem, że tego typu rozwiązanie, mogłoby spowodować wydłużenie się czasu rozpatrzenia danego wniosku, z drugiej zaś prawdopodobnie zwiększyłoby szanse na zamknięcie odpowiedzi w jednej, a nie - jak ma to miejsce obecnie - w kilkunastu informacjach zwrotnych, ponieważ użycie słowa "odpowiedź" byłoby niezgodna z prawdą.

Abonent P4 nie otrzymuje informacji o zamknięciu zgłoszenia w żadnej z form dostępnych w szeroko pojętej telekomunikacji (email, sms, telefon). Odpowiedź pojawia się na koncie abonenckim, jak również jest przesłana w formie tradycyjnej, czyli w postaci listu. 

Zawsze wymaga to od klienta sieci Play wejścia na stronę operatora w celu sprawdzenia tej informacji, czy skrzynki pocztowej.

Źle nie jest, co nie oznacza, że nie mogłoby być lepiej, tym bardziej, że jak to się mówi "mądry ten, który uczy się na doświadczeniu innych", a Play, jako bodajże czwarty operator na rynku, miał ku temu wszystkie możliwe rozwiązania.


Może kiedyś, ktoś na taki system przystanie, wdroży i sytuacja dla obydwu stron stanie się bardziej znośna?


wtorek, 25 stycznia 2011

urodzinowy prezent w postaci wiedzy

Kto czyta, nie błądzi. Przyznam, że taki właśnie opis posiadał przez bardzo krótką chwilę ten blog. Teraz posiada już inny, choć to powiedzenie pozostaje dla mnie jak najbardziej aktualne.

Na skutek mojego małego śledztwa, rozwiązałem też mała zagadkę wcześniejszego zgłoszenia telefonicznego, którym jednak nie zamierzam zaprzątać sobie już więcej głowy, bo nurtują mnie ważniejsze kwestie ze strony P4, niż sprawa tego zgłoszenia.

Niemniej, w związku z powyższym ponownie wrócił do mnie argument, parokrotnie wcześniej już przytaczany na granicy nadużycia.

"W związku z ustawą o ochronie danych osobowych". 

Pierwsze, co powinno przyjść do głowy to świadomość, że skoro mowa o informacjach, które dotyczą bezpośrednio Nas, to jak najbardziej Nam należy się pierwszeństwo w ich wgląd.

Stąd wątek o wiedzy (tej nigdy dość). 

Dlatego dziś ponownie zostałem zmuszony zagłębić się w litery prawa i tak oto dotarłem do artykułu 159 paragraf 2 Prawa Telekomunikacyjnego, który w sposób dość klarowny reguluje pojęcie tajemnicy telekomunikacyjnej, na którą tak ochoczo operatorzy się powołują:


"2. Zakazane jest zapoznawanie się, utrwalanie, przechowywanie, przekazywanie lub inne wykorzystywanie treści lub danych objętych tajemnicą telekomunikacyjną przez osoby inne niż nadawca i odbiorca komunikatu, chyba że:
  1)  będzie to przedmiotem usługi lub będzie to niezbędne do jej wykonania;
  2)  nastąpi za zgodą nadawcy lub odbiorcy, których dane te dotyczą;
  3)  dokonanie tych czynności jest niezbędne w celu rejestrowania komunikatów i związanych z nimi danych transmisyjnych, stosowanego w zgodnej z prawem praktyce handlowej dla celów zapewnienia dowodów transakcji handlowej lub celów łączności w działalności handlowej".

W związku z czym, chyba znów powinienem zacząć zastanawiać się nad przyczyną takiego argumentowania moich wniosków przez osoby reprezentujące operatora.

Skoro nie zaistniało przestępstwo, jaki sens fatygować od razu Panów Policjantów, czy Panów Prokuratorów, na których jedynie ponoć wniosek można uzyskać informacje dotyczące mnie i moich poczynań w sieci telekomunikacyjnej? Ktoś chętny na odpowiedź?

aktualizacja nastąpiła około godziny 15:45 dnia 25.01.2011

Nie zdążyłem poprzednio wspomnieć, ale na decyzję Pani Lider ds. Obsługi Klienta zostałem zmuszony złożyć skargę, żeby nie nadużywać słowa reklamacja.

Sprawę zgłosiłem 24.01.2011 poprzez zapełnienie odpowiednią treścią formularza na stronie operatora. Status od zarejestrowania przez rozpatrywanie do zakończenia nie trwał długo (nie wiem, czy liczyć to na poczet zmieniającej się na korzyść Obsługi Klienta).

Około godziny temu zostałem poinformowany o zamknięciu sprawy, gdyż jak twierdzi Pani Konsultant (zapewne nr 7) w systemie figurują dwie, zarejestrowane przeze mnie sprawy o tej samej tematyce.


Szybko połączyłem fakty i pozostaje mi tylko domyślać się, że owa druga sprawa, to ta, zgłoszona prawdopodobnie przez Pana Ducha Świętego, który działał bez mojego upoważnienia. 

Cóż, żeby nie być niewdzięcznym podziękuję bardzo, jednak na odpowiedź będę musiał poczekać o dzień dłużej (również na telefon do BOK'u w celu podjęcia próby ustalenia tożsamości tej tajemniczej postaci)

telefony, telefony

Dziś mam urodziny.

Nie mówię o tym bez przyczyny, bo być może właśnie z tego powodu, ktoś za mnie wykonał telefon grzecznościowy do operatora.

Bowiem od dziś na stronie mojego konta abonenckiego znaleźć wpis o takim zgłoszeniu.




W grę wchodzi też druga możliwość, z grupy zjawisk paranormalnych - siła wyższa zadziałała w mojej sprawie, alleluja!

(ciekawe, co z tego wyniknie)

piątek, 21 stycznia 2011

9 grudnia 2010 odwołanie

Odwołanie.

Pismo odwołujące się od wcześniejszych decyzji w sprawie złożonych reklamacji, wysłałem 9 grudnia 2010 roku.

Tu, prawnie dozwolona jest tak zwana wolna amerykanka i takowa trwa do momentu przypomnienia o mojej sprawie Panu Playfor Two z funpage'a Facebooka. Pan Playfor Two zdaje się zajmuje miejsce (lub zastępuje), zaginionego w tajemniczych okolicznościach Pana Playfor One, z którym nieco wcześniej wymieniłem parę wiadomości - niestety również bezowocnie.

Moja wiedza od tamtego momentu uległa znacznemu poszerzeniu.

Wiem na przykład, że według artykułu 83 paragrafu 3 Prawa Telekomunikacyjnego, mam prawo na szczegółowym bilingu otrzymać informacje m.in. odnośnie czasu trwania połączenia.

Szukam, szukam i znaleźć nie potrafię:

Dane 11.10.2010 00:44:10 Internet Przes. danych 551600 kB

Gdzieś też przewija się informacja, mówiąca o numerze docelowym.

Bardzo pomagają mi przypadki, które opisują ich nieszczęśni autorzy, a które ku przestrodze można znaleźć w sieci:
www.czy-play-jest-okey.blogspot.com oraz www.echtenplay.blogspot.com.

Co więcej, wiem, że nie jestem w tym szaleństwie odosobniony.


Dnia 21 stycznia 2011 roku przychodzi odpowiedź.

Dwa dni od przypomnienia, że oto tam, gdzieś jest jakaś nierozwiązana sprawa i Pani Lider ds. Obsługi Klienta śpieszy z wyjaśnieniami.

Tym razem Pani Lider zauważa mój wniosek-pytanie o szczegółowy wykaz wykonanych połączeń. Zauważa, jednak w odmownym uzasadnieniu, przytacza treść artykułu 168 ust. 1, który mówi:

"Dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych jest obowiązany do rejestracji danych o wykonanych usługach telekomunikacyjnych, w zakresie umożliwiającym ustalenie należności za wykonanie tych usług oraz rozpatrzenie reklamacji”

W dalszej - już autorskiej części wypowiedzi Pani Lider czytam:

"Zgodnie z powyższym, nasza sieć rejestruje ilość przesyłanych i wysyłanych danych, które umożliwiają ustalenie należności za wykonanie usług oraz zweryfikowanie zasadności reklamacji.

Dlatego też Operator nie jest zobowiązany do gromadzenia danych o które Pan prosił".

Być może w moim mózgu zaczynają zachodzić procesy starcze, ponieważ mam problem z czytaniem-ze-zrozumieniem....

Zaraz, zaraz, przecież słowo "rejestracja" jest synonimem od słowa "zapis" także używając w stwierdzeniu bezokolicznika "gromadzić" ma Pani Lider zapewne na myśli jedno i to samo słowo.


Brawo, super, ekstra, ale co zatem Pani Lider miała na myśli?
Być może rzecz rozchodzi się o owy zakres rejestracji, ale jak to możliwe, by nie obejmował on numeru końcowego?


Grzebię dalej, choć szukać za daleko nie muszę - wystarczy spojrzeć na punkt drugi tej samej, króciutkiej ustawy, który mówi, coś zupełnie innego, niż to, co w uzasadnieniu zostało mi przekazane.

Otóż art. 168 pkt. 2 rzecze:

”Dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych przechowuje dane, o których mowa w ust. 1, co najmniej przez okres 12 miesięcy, a w przypadku wniesienia reklamacji - przez okres niezbędny do rozstrzygnięcia sporu.”

Wciąż nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak osoba na tym, a nie innym stanowisku mogła nie doczytać kolejnego punktu. Jak ktokolwiek pracujący w Biurze Obsługi Klienta może przejawiać taką ignorancję?

Mogła.
Mogą? Tak się wydaje.

A w uszach dźwięczy mi, jak mantra powtarzana regułka przewijająca się w jakże mnogiej korespondencji z Biurem Obsługi Klienta:

"Informujemy, że Pana sprawa została dokładnie przeanalizowana. Zaznaczamy, że wszystkie zastrzeżenia zgłaszane przez naszych Abonentów są traktowane z najwyższą troską i uwagą."


Już niegodnie z prawem, ponieważ wszelka droga inna, niż administracyjna, sądowa - została tą niekompetentną odpowiedzią przekreślona - wysyłam ponownie odwołanie od odwołania.