poniedziałek, 28 lutego 2011

Panie Boże, chroń mnie przed Play

Zła wiadomość.

Pan Zbyszek, Dyrektor ds. Obsługi Klienta najprawdopodobniej zmienił adres mailowy.

Do Pana Zbyszka postanowiłem napisać po kolejnej odpowiedzi - dokładnie trzeciej - jaką otrzymałem na zadane przeze mnie pytanie o możliwość rozłożenia na raty proponowanej przez Operatora kwoty, jeśli zdecydowałbym się takowe rozwiązanie przyjąć.

A wyglądało to tak.

Zgłoszenie nr 28096068: "W związku z przekazaną do UKE oddział w Krakowie odpowiedzią, na temat kwestii spornej kwoty, proszę o informację, na temat możliwości rozłożenia proponowanej przez Państwa sumy, wynikającej z jej 50% wartości, na ilość 6 rat. Dodatkowo informuję, że nie jest to moje oficjalne stanowisko, wobec zaproponowanego przez Państwo rozwiązania, co potrzeba uzyskania przeze mnie informacji na ten temat, zanim będę mógł się ustosunkować do Państwa propozycji."

Odpowiedzi, o następującej treści udzieliła mi Pani Aleksandra S.

"W odpowiedzi uprzejmie informuję, że w przypadku, gdy złożył Pan pismo do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w najbliższym czasie zostanie wystosowane stanowisko P4 w tej sprawie. O rozwiązaniu zostanie poifnormowany urząd, który się z Panem skontaktuje."

Ok myślę, być może w nazbyt zawiły sposób zadałem w sumie proste pytanie i ktoś podczas lektury najwidoczniej się pogubił. Dlatego też postanowiłem wysłać kolejne zgłoszenie, z dodatkowym wyjaśnieniem:

Zgłoszenie nr 28111831 "Proszę o ponowne zapoznanie się z treścią wysłanego do Państwa zgłoszenia nr 28096068 oraz odpowiedzią, którą od Państwa otrzymałem. Moje pytanie dotyczyło możliwości rozłożenia proponowanej przez Państwa w polubownym zakończeniu sprawy wartości, nie pytania o datę, w jakiej otrzymam od Państwa, czy UKE odpowiedź. Zatem ponownie proszę zapoznać się z moją sprawą i na tej podstawie udzielić mi rzetelnej odpowiedzi!"

 I tym razem Pan Michał M. nie potrafił stanąć na wysokości zadania....

"Uprzejmie informuję, iż w momencie wygenerowania zgłoszenia poprzez Urząd Komunikacji elektronicznej, odpowiedź również jest udzielana poprzez wspominany urząd. Stanowisko sieci P4 zostanie przedstawione w odpowiedzi na zgłoszenie 27877264 po dokładnej analizie opisywanej przez UKE (w Pańskim imieniu) problemu."

Cierpliwość, jak wszystko inne ma swoje granice, dlatego już w mniej przyjemnym tonie poświęciłem swój czas na wystosowanie kolejnego zgłoszenia

Zgłoszenie nr 28115483 "Szanowni Państwo, po raz kolejny poprzez swoją niekompetencję oraz najwidoczniej problem, jaki występuje u niektórych Państwa konsultantów, dotyczący czynności czytania ze zrozumieniem nadwyrężacie Państwo moją cierpliwość, marnotrawiąc mój czas. W obydwu, złożonych przeze mnie zgłoszeniach nr 28111831 oraz 28096068 pytam o możliwość ROZŁOŻENIA NA ILOŚĆ 6 RAT należności wynikającej z JUŻ UDZIELONEJ mi odpowiedzi sieci Play - poprzez Urząd Komunikacji Elektronicznej w Krakowie. Celowo nie będę Państwu przytaczał treści tej odpowiedzi, gdyż to od firmy P4 takową otrzymałem, z pewnością zatem musicie dysponować informacją na temat sumy oferowanej mi w ramach polubownego zakończenia sporu. Czekam na rzetelną odpowiedź w tej sprawie."

I po raz kolejny się przeliczyłem, w czym uświadomiła mnie Pani Martyna D.

"Uprzejmie informuję, że dokładnie zapoznałam się z sytuacją na Pana koncie. W związku z tym zawiadamiam, iż łączna kwota korekty wyniesie 333,18 zł. Nadmieniam także, że zostanie wysłane do Pana pismo dotyczące niniejszej noty korygującej na adres korespondencyjny."
 
Panie Boże najdroższy, co ja Panu zrobiłem, czym sobie zasłużyłem w Play na takie traktowanie? I do kogo mam w tej sprawie napisać? Dlaczego jako klient Play jestem zmuszony, żeby w ogóle nad tego typu kwestiami się zastanawiać? Czy ten serwis nie jest czasem wliczony w kwotę comiesięcznego abonamentu?

Ponieważ Pan Bóg zajęty jest za pewne ważniejszymi kwestiami, a Pan Zbigniew ma problem ze skrzynką, wysłałem czwarte zgłoszenie do BOKU Play o nr 28143353 i czekam.

piątek, 25 lutego 2011

jak Play odpowiedział

Dwa dni temu otrzymałem odpowiedź z UKE razem z załączoną oficjalną od P4.

Pismo podpisała Pani Dyrektor ds. Back Office. 

Jestem cholernie zmęczony i zdruzgotany półrocznym waleniem głową w mur, dlatego też powklejam części treści oryginalnej.

"Sprawa była weryfikowana przez naszych ekspertów ds. sieci, którzy potwierdzili, że sesje internetowe przebiegły bez żadnych nieprawidłowości ze strony P4 oraz, że zostały zainicjowane przez Klienta."

Tyle w odpowiedzi na zadane przez UKE pytanie odnośnie informacji (w postaci skargi) złożonej przez innego abonenta z Krakowa na temat praktyki wyłączania przekaźników Play cyklicznie w godzinach 00:00, a 01:00 (w celu dokonania czynności serwisowych).

Nie dowiedziałem się również, w jaki sposób posiadany przeze mnie model telefonu pomimo ręcznie zablokowanej opcji wyszukiwania sieci połączyć miał się z siecią Plus oraz dlaczego połączenie z siecią inna, niż macierzysta miałoby nastąpić - przecież mieszkam w miejscu pełnego zasięgu Play.

"Odnosząc się do poruszonych w wystąpieniu Urzędu Komunikacji Elektronicznej kwestii wyjaśniamy, że telefon użytkowany przez Klienta działa na platformie Android. Aparaty telefoniczne działające na niej mogą posiadać aplikacje wymagające do poprawnego funkcjonowania połączenia z siecią. Klient ma możliwość za pomocą ustawień w telefonie zablokowania połączenia z internetem, a tym samym zablokowania automatycznego pobierania przez aparat aktualizacji, które związane są płatnym zgodnie z Cennikiem Oferty LongPlay transferem danych"

Człowiek uczy się całe życie. 

Dotychczas byłem przekonany, że aparat, który zakupiłem z abonamentem LongPlay Internet 69 pracuje na systemie Windows Mobile 6.5, diametralnie różniącym się od "niebezpiecznego" Androida.

Tymczasem ponowna analiza mojego przypadku przez sieć Play miała wykazać, że się myliłem.

Choć....wczoraj wysłałem zgłoszenie (27999748) na stronie play24 i oto, jaką odpowiedź otrzymałem:

"Uprzejmie informuję, że telefon HTC HD2 posiada system operacyjny Windows Mobile. Dodatkowo chciałabym zaznaczyć, że wszelkie zapytania dotyczące spraw technicznych proszę kierować do producenta systemu Microsoft."

...

Jako klient Play powinienem był przewidzieć, że 2GB pakietu internetowego w wybranym abonamencie, jest zupełnie niepotrzebne dla korzystania z funkcjonalności telefonu typu smartfon i najlepiej byłoby go po prostu wyłączyć.

"Na usłudze (...) nie było aktywnej blokady transmisji danych poza strefą Taniego Internetu, co umożliwiło łączenie się telefonu w roamingu krajowym. Blokada została włączona przez Klienta 21 października 2010 roku."

Zgadza się, przyznaję się nie założyłem, że Play może nie prowadzić polityki prokonsumenckiej i że w żaden sposób nie przeciwdziała zdarzeniom, które w przypadku zaistnienia obciążą nieświadomego klienta. Idealnym przykładem jest wysoki limit kredytowy (860 PLN) oraz brak domyślnej włączonej blokady transmisji danych.

Moja ulubiona część to powoływanie się Play na treść art. 168 ust. 1 - dla zainteresowanych w moich wcześniejszych wpisach. 
Pokrótce Operator twierdzi, że nie musi gromadzić danych, o których uzyskanie się staram. 

UKE z kolei w swojej części odpowiedzi twierdzi, że cyt. "(...) dane o które Pan wnosi tj. adresy serwerów, z którymi łączyło się Pana urządzenie operator ma obowiązek przechowywać, jednakże są one objęte tajemnicą telekomunikacyjną (...)"

Kto mówi prawdę, a kto nie?

Co do tajemnicy telekomunikacyjnej, polecam lekturę artykułu 159 paragraf 2 Prawa Telekomunikacyjnego:

"Zakazane jest zapoznawanie się, utrwalanie, przechowywanie, przekazywanie lub inne wykorzystywanie treści lub danych objętych tajemnicą telekomunikacyjną przez osoby inne niż nadawca i odbiorca komunikatu, chyba że: 1) będzie to przedmiotem usługi lub będzie to niezbędne do jej wykonania; 2) nastąpi za zgodą nadawcy lub odbiorcy, których dane te dotyczą; 3) dokonanie tych czynności jest niezbędne w celu rejestrowania komunikatów i związanych z nimi danych transmisyjnych, stosowanego w zgodnej z prawem praktyce handlowej dla celów zapewnienia dowodów transakcji handlowej lub celów łączności w działalności handlowej"


"Pomimo ww. wyjaśnień, oczywistym jest dla P4, iż początek współpracy jest niezwykle istotny dla każdego Klienta. Dlatego też, dążąc do zbudowania pozytywnych relacji z Abonentem oraz mając na uwadze chęć polubownego zakończenia przedmiotu sprawy, P4 postanowiła umorzyć 50% wartości spornej kwoty, naliczonej z tytułu transmisji danych. (...) Jednocześnie zaznaczamy, że w przypadku zaistnienia analogicznej sytuacji Abonentowi nie będzie przysługiwało prawo do ponownego, polubownego zakończenia sprawy."

Broń Panie Boże, żeby kiedykolwiek w ciągu następnych miesięcy naliczono mi należność, co do której będę zgłaszał wątpliwość - w sieci Play usterki się nie zdarzają. 

Rzeczowe wyjaśnienia również.

To efekt półrocznego dobijania się do Operatora, w celu uzyskania odpowiedzi.

Udało się "wyciągnąć", "wydrzeć" od Operatora część należnych mu pieniądzy? 

Czyżbym doświadczył aktu łaski?

Sama sieć działała bez zarzutu, przekaźniki P4 działają 24 godziny na dobę a koszt ich serwisu ponosić mają ci z abonentów, którzy nie wiedzieli, że przezorny zawsze ubezpieczony i nie włączyli blokady, ewentualnie nie wyłączyli internetu, za który co miesiąc płacą abonament.


Widać w Play wina leży zawsze po stronie Abonenta, bo blokada nie była włączona,bo kupił za niemałe pieniądze smartfon w abonamencie z internetem, który najlepiej byłoby od początku zablokować. I kłopotu by nie było.

I tak, po pół roku nie wiem, co powinienem zrobić dalej. 

Poziom arogancji, z jakim spotkałem się ze strony Operatora jest przytłaczający. Nie do końca też wierzę w rozwiązanie za pośrednictwem sądów. 

Może najlepiej było by gdybym przystał na hojną propozycję Play i zamknął sprawę po cichutku?

Może.

Rozważam jednak i sąd i pozew zbiorowy.

czwartek, 17 lutego 2011

klient jest najważniejszy

Dziś 17 lutego 2011 roku. 

Do dziś Play miało ustosunkować się do korespondencji otrzymanej za pośrednictwem UKE.
Dziś pojawiło się "zgłoszenie listowne" na moim koncie, na stronie play24. 

Dziś także, w ciągu następnych parunastu minut od pojawienia się nowego zgłoszenia zostało ono zamknięte przez Panią Młodszą Konsultant i tak formalności stało się zadość. 

Na treść odpowiedzi w formie listu muszę poczekać parę kolejnych dni.

A' propos: dwa dni temu otrzymałem listownie odpowiedź, której udzielono mi ponad dwa tygodnie temu i wciąż nie rozumiem zasadności takiego działania, skoro korespondencja nie jest wysyłana listem poleconym i nie wymaga potwierdzenia odbioru z mojej strony.

Niepokoi trochę fakt, że pismo kierowane do Ważnej Pani z Back Office zostaje zamknięte przez osobę inną, niż adresat korespondencji, choć mam nadzieję, że to wyłącznie tok procedury przyjętej przez operatora.

Nie mogę pominąć też tego, że operator, doskonale przecież zaznajomiony z moim przypadkiem wykorzystuje maksymalny czas na udzielenie odpowiedzi w tej sprawie.

Miałem nadzieję, na konkretne informacje w sprawie toczącej się już od października ubiegłego roku, tymczasem jestem zmuszony uczepić się jedynie paru małych, acz dla mnie istotnych faktów.

Wiem to nie od dziś i choć nienawidzę się powtarzać powiem to po raz kolejny:

Play nie jest prokonsumencki.

I nadal czekam na odpowiedź.


poniedziałek, 14 lutego 2011

jak wiatr zawieje

W ubiegłą sobotę (12.02.)  jako abonent sieci Play, od 9 rano przez co najmniej dwie następne godziny znalazłem się poza zasięgiem tzw. Taniego Internetu. 

W celu upewnienia się, czy aby na pewno zamieszkiwany przeze mnie blok nie zmienił miejsca swojej wczorajszej lokalizacji wyjrzałem zza okno. 

Żadnych zmian nie zauważyłem, choć co prawda przemieścić mogło się całe osiedle.

Przyznaję, nie sprawdziłem tego samego w przypadku masztu operatora, stojącego w odległości około 400 metrów dalej, gdyż jak wiadomo sobota rano to dla mnie czas ogólnego odpoczynku. 

Usiadłem zatem i napisałem krótkie zgłoszenie do mojego Play, w którym poinformowałem operatora o niedogodności jaka mnie spotkała wraz z pytaniem o formę ewentualnego zadośćuczynienia, związanej z niemożność skorzystania z dobrodziejstw zawartych w kwocie, jaką miesięcznie przelewam na konto w/w.

Dziś przyszła odpowiedź. Zadośćuczynienia nie będzie.

Pani Konsultant uprzejmie poinformowała, że jeśli brak zasięgu występuje, zawsze mogę przelogować się do sieci Plus gdzie "opłaty za połączenia nie będą dodatkowo doliczane, jednakże korzystanie z internetu wiąże się dodatkowymi opłatami."

Pani Konsultant pouczyła mnie również, że jako abonent powinienem mieć świadomość, iż "nie w każdym miejscu zasięg sieci Play jest wystarczający do tego, by korzystać z Taniego Internetu " jednakże "cały czas pracujemy nad rozwojem infrastruktury sieci oraz modernizowaniem zasięgu".

W międzyczasie za ewentualne czarne dziury zasięgu płacić powinienem ja, z własnej kieszeni, dodatkowo.

Dziwna to sprawa, gdyż nie mogę narzekać na zasięg w miejscu, gdzie mieszkam i tym samym nadzieja Pani Konsultant, że "w niedalekiej przyszłości zasięg w Pańskiej okolicy znacznie się poprawi" jest pokładana zupełnie na marne.

Trochę mi smutno, gdyż kwestia wyjaśnienia zaistniałej sytuacji została sprowadzona do tej, w której Pan Zły Wiatr powiał w nie tę stronę, zabierając ze sobą zasięg sieci Play. 

O przyznaniu się do ewentualnej awarii mowy być nie może.

Na koniec warto pamiętać, że "jeśli chodzi o rekompensaty ze strony sieci Play, są one przyznawane do konta, w momencie, gdy Play popełnia przypadkowe błędy podczas świadczenia usług (np. źle naliczona wartość faktury)."

Mili Państwo, oby błędy podczas świadczenia usług przez sieć P4 nigdy nie miały miejsca, gdyż nawet jeśli się zdarzą,  my klienci sieci będziemy zmuszeni za nie zapłacić.


piątek, 11 lutego 2011

od UKE

Wczoraj dotarła do mnie kopia korespondencji wysłanej do operatora.

Nawiasem mówiąc, szybko i rzeczowo, czyli odwrotnie niż w Play, ale to przestało mnie już dziwić.

Z treści dowiaduję się rzeczy bardzo ciekawej. 

Mianowicie do UKE trafiła skarga innego abonenta sieci (też z Krakowa), który zgłasza przerwę w dostępnie do mobilnego internetu, cyklicznie, dzień w dzień, pomiędzy północą, a godziną pierwszą w nocy.

Jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności udaje mu się uzyskać informację, że ma to związek z przerwą serwisową, podczas której operator przeprowadza jakieś aktualizacje na swoich nadajnikach. 

Drogi Czytelniku, proszę połączyć teraz dwa, następujące fakty: połączenie z internetem w sieci Play + wyłączony nadajnik Play. Jaki będzie wynik?

Śpieszę z odpowiedzią. 

Wynik, to koszt poniesiony przez abonenta (połączenie na łączach innego operatora), zależny oczywiście od ilości/czasu trwania transmisji danych.

"Play jest otwarty na dialog." Czekam odpowiedzi do wyznaczonej daty 17 lutego.

Uprzejmie proszę o przyjęcie proponowanego przeze mnie rozwiązania tej sprawy. 

Szkoda mojego czasu, energii, pieniędzy na tak niski serwis, jaki w ramach comiesięcznego, niemałego abonamentu od Państwa otrzymuję. 

Szkoda kolejnych nastu miesięcy, gdyż jestem niemal pewien, że Play jest skarbnicą podobnych historii i to nie pierwsza i niestety może nie ostatnia z nich.




czwartek, 3 lutego 2011

trudny termin: "retencja danych" czyli ciąg dalszy zabawy w kotka i myszkę

Dziś przyszła odpowiedź na moje odwołanie od odwołania.

I znów czuję się, jak gdybym uderzał głową w mur.

Ponad tydzień zajęło Pani Lider ds. Obsługi Klienta nr 2 skonstruowanie odpowiedzi, która w swojej treści zawiera zdania, niezmienione w formie od czasu poprzednio mi udzielonej.

Rzecz najwidoczniej dotyczy problemu, jaki ma Play (włączając w to dział szumnie nazwany prawniczym) z właściwą interpretacją wyrażenia "rejestracji danych" przez operatora, o której mowa w art. 168 ust.1 Prawa Telekomunikacyjnego.

Wobec powyższego Play wyłącznie "rejestruje ilość przesyłanych i wysyłanych danych, które umożliwiają ustalenie należności za wykonanie usług", lecz bez uwzględniania lokalizacji końcowej sygnału - to albo tajemnica, albo nie moja sprawa.

Mam niestety złą wiadomość dla sieci Play. 

Istnieje bowiem dyrektywa UE 2006/24/WE, do której zastosowano nowelizację art. 180 Prawa Telekomunikacyjnego, a dokładniej rzecz ujmując jej rozwinięcie w artykułach 180a i 180c, które mówią:
 
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:

1)   zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;

 Uzupełnienie stanowi ustawa 1 art. 180 c Prawa Telekomunikacyjnego :

1.   Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do: 

1)   ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego,   użytkownika końcowego:

a)   inicjującego połączenie,
b)   do którego kierowane jest połączenie;

2)   określenia:

a)   daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b)   rodzaju połączenia,
c)   lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.

Zapewne w celu dodatkowego uzasadnienia Pani Lider nr 2 zaznaczyła, że "zgodnie z art. 80 ust. 3: szczegółowy wykaz wykonanych usług telekomunikacyjnych powinien zawierać informację o zrealizowanych płatnych połączeniach, z podaniem, dla każdego połączenia: numeru wywoływanego, daty oraz godziny rozpoczęcia połączenia, czasu jego trwania oraz wysokości opłaty za połączenie z wyszczególnieniem ceny brutto i netto. Ustawodawca nie uwzględnia informacji o adresach stron internetowych."

Czyzby?

Być może Pani Lider nr 2 nie jest tego świadoma, ale tzw. szczegółowy biling od Play nie zawiera - w przypadku transmisji danych - czasu trwania takowej.
O wyszczególnionej cenie brutto i netto nie wspomnę.

Celowo wytłuszczyłem te z punktów, z których dostrzeżeniem i względem których z zastosowaniem się Państwo z Play mają poważny problem.

Wiem, niby nudne sprawy, ustawy, nowelizacje, a jednak ich lektura na tle "rzeczowych" przecież odpowiedzi, jakie są mi udzielane od października ubiegłego roku, jasno daje mi do zrozumienia, że operator albo działa niezgodnie z prawem, albo niezgodnie z prawdą, którą przed jednym ze swoich klientów próbuje zataić.

Co dalej? Kolejne zgłoszenie. Również do prawników.

środa, 2 lutego 2011

sto pięćdziesiąty trzeci dzień

Dziś mija mój sto pięćdziesiąty trzeci dzień w sieci Play. 

Nie jest to co prawda pełna data, jednak myślę, że mogę śmiało podsumować dotychczasowy czas i podzielić się spostrzeżeniami na temat tego operatora.

"Wszystko okey."

Dopóki klient nie zgłasza zastrzeżeń, bo takowych nie ma, jest lepiej niż dobrze. 

Stan ten maleje wprost proporcjonalnie do momentu, w którym problem się pojawi.

Niezależnie bowiem od jego wagi, jakość jaką świadczy Biuro Obsługi Klienta daje klientowi możliwość ponownego zweryfikowania zasadności zgłaszania kolejnych, powiązanych.

Mówiąc krótko: jeśli klient ma problem, sam musi go rozwiązać. Nam nic do tego.

"Tajemnica".

Play jest ściśle tajny. 

Tajemnicą mają być i są objęte wszelkie prace konserwujące, czynności naprawcze, czy awarie masztów z umieszczonymi nań nadajnikami sieci P4 (źródło: funpage Play na Facebook'u).


Co więcej: "tak robią inni operatorzy".

Tajemnica Play może stać się jednak gorzką i ciężkostrawną dla wysokości rachunku jego abonentów.

Bowiem wyłączony przekaźnik Play = włączony przekaźnik Plus, co w przypadku korzystania z transmisji danych skończy się z pewnością na kwocie liczonej w setkach, o ile nie tysiącach złotych. 

Oczywiście, o ile nie mamy włączonej domyślnie wyłączonej blokady transmisji poza siecią macierzystą.

"Niekompetencja"

Gdyby przeliczyć ilość, w jakiej pojawiło się to słowo w niniejszym blogu, myślę, że można byłoby śmiało zarzucić mi ubóstwo językowe. 

Jest też opcja druga: mógłbym zawrzeć - w tym jednym słowie - wrażenie z treści całej korespondencji z BOKiem Play'a, jaką musiałem przyswoić doszukując się odpowiedzi.

"Tanio, nie znaczy dobrze"

Prawda znana. Jako, że nic nie jest za darmo, nic nie jest też tak tanio, jak się to Nam, klientom próbuje przedstawić. 

Płacąc abonament nie jest się de facto w lepszej sytuacji, niż będąc abonentem pre-paid. 

Podpiszę się pod oświadczeniem, że posiadając tę wiedzę wcześniej, za nic nie zdecydowałbym się na dwudziestocztero miesięczną umowę z tym operatorem, bo chociażby ze względu na charakterystykę systemu prepaid, klient jest "chroniony" limitem zakupionego kredytu. 

Tu, płacąc comiesięczny abonament, moim jedynym zabezpieczeniem ma być limit kredytowy w wysokości 860 PLN bez zabezpieczeń na przykład w postaci blokady transmisji danych po wykorzystaniu przyznanego limitu. 

XXI wiek, a takie ograniczenia "techniczne" w sieci Play.

Każdorazowe połączenie z Biurem Obsługi kosztuje.  I choć płacisz, wymagać nie możesz.

Na zakończenie cytat pewnego Pana, na jego spostrzeżenia odnośnie operatora: "cena usług adekwatna do obsługi klienta - tania." 

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.




wtorek, 1 lutego 2011

trochę matmy

Tydzień pierwszy wyczekiwania na poznanie stanowiska Play w sprawie odpowiedzi Pani Lider ds. Obsługi Klienta, która zawierała w swojej treści nieprawdę i jako tak uzasadniona została mi przedstawiona w związku z wcześniej wysłanym odwołaniem. 
Odwołać można się - w tym przypadku - wyłącznie raz.

To tak, dla przypomnienia.

Dobro klienta.


Termin, którego definicja w przypadku sieci Play wykracza szeroko poza jej podstawowe znaczenie. Moim zdaniem i po moich doświadczeniach bynajmniej nie ze względu na dobro Klienta, a dobro Operatora.


Limit kredytowy.


Wysokość tzw. kredytu na każdym abonenckim koncie. 
Ustalana przez Operatora indywidualnie, jednak bez porozumienia z klientem i bez jasno przedstawionych wytycznych, według których Operator przyznaje limit 800 PLN, a w innym przypadku 1300 PLN. 

Na umowie, widnieje jedynie wzmianka zawierająca ten termin.

Trudno wywnioskować, na jakiej podstawie opierają się wyliczenia Operatora, gdyż jeszcze trudniej takowe ustalić w momencie, gdy dopiero podpisaliśmy swoją pierwszą umowę z Play.

Niemniej Operator właśnie w związku z tzw. dobrem Klienta taki limit ustala.

Ma on mieć zastosowanie, w momencie gdy wykorzystamy wszystkie dostępne w pakiecie jednostki, a znajdujemy się w pilnej potrzebie dalszej rozmowy. 

Warto pamiętać, że w roamingu wszelkie, "darmowe" pakiety czy to minut, czy danych nie obowiązują. 

Mój abonament w P4 to do 350 minut miesięcznie oraz do 2GB na transmisję danych za 89,00 PLN miesięcznie. 

Każda minuta poza abonamentem to koszt 0,18 PLN, każde 100kB danych to 0,12 PLN.

Zakładając czysto hipotetycznie, że jako klient - nie - biznesowy chciałbym/musiałbym wykorzystać trzykrotność liczby minut, jaką mam co miesiąc do dyspozycji, kwota do zapłacenia ponad abonament i tak byłaby bardzo odległa od wysokości nadanego mi limitu kredytowego, czyli 860 PLN.

Mniej ciekawie ma się kwestia transmisji danych poza abonamentem. 
Z mojego, niewyjaśnionego dotąd przez Play przypadku za ilość około 538 MB danych każdy klient zapłaci około 660 PLN!

Przytoczona powyżej liczba danych to ilość wiadomości, jaką posiadam na skrzynce mailowej od 2005 roku!


Oczywiście, nie trudno nie wykorzystać tej samej liczby danych na obejrzenie pełnometrażowego filmu online, czy innych podobnych zajęć, do których możemy wykorzystać telefon, jednak trudno przyjąć założenie, że ktokolwiek byłby skłonny wydać tak dużą sumę na tak wątpliwą przyjemność.


Pomimo całej tej gadki o działaniu dla dobra klienta, trudno mi wytłumaczyć fakt, tak wysokich limitów kredytowych, po których sieć wyłączy nam dostęp do usług. 

Jeszcze trudniej zrozumieć brak domyślnie włączonej blokady na transmisje danych poza siecią oraz brak możliwości zablokowania takowej po wykorzystaniu jej limitu w ramach abonamentu. 

Pozostaje "sukcesywne jego kontrolowanie za pomocą kodu *108#".


Wyrażenie "dobro Klienta" zastąpiłbym słowem "kalkulacja" Bardzo Drogi Play'u.