Ile to już czasu?
Nie patrząc w kalendarz zakładam, że minęło ponad pół roku od podpisania umowy z Playem oraz tyle samo czasu, poświęconego na wyszarpanie tak ważnych dla każdego abonenta informacji o szczegółach połączenia, za które operator rości sobie zapłatę.
Pomyłki się zdarzają.
Pomyliło się UKE w Krakowie, pomylił się Play. Wszystko jednak, bez jakichkolwiek konsekwencji, ba nawet słów przeprosin. Mają człowieka w dupie.
UKE błędnie wskazało obowiązek operatora do gromadzenia danych, następnie w dwóch słowach się z tego wycofując. Zdarza się.
Mi również zdarzyło się pochwalić tę instytucję, utrzymywaną z moich jako podatnika pieniędzy.
Błędnie.
Tymczasem gorzka prawda jest taka, że z racji regulacji prawnych i statusu tego urzędu może on niewiele - mówi o tym chociażby zapis, który umożliwia odmówić operatorowi udziału w mediacji.
Odwołuję poprzednie pochwały nie dlatego, że mojej sprawy nie udało się UKE pozytywnie rozwiązać, ale z faktu, że jako instytucja do tego powołana pozwala sobie na nierzetelność, co dla mnie osobiście jest rzeczą niedopuszczalną.
Play się również pomylił. W ostatecznym rozrachunku różnica pomiędzy systemem Android, a Windows Mobile jest znikoma, obydwa posiadają aplikacje, które w zależności od ich widzi-mi-się łączą się z internetem pobierając aktualizacji lub Bóg wie czego w wysokości 540 MB.
W Play winien jest zawsze klient, BO NIE MIAŁ WŁĄCZONEJ BLOKADY TRANSMISJI DANYCH, BO WŁĄCZYŁ JĄ ZA PÓŹNO.
Kwestia oferowania abonamentu z internetem bez włączonej tej opcji domyślnie nie jest niczym nagannym - płaci i tak klient.
Żadnych innych informacji nie uzyskam, zadośćuczynienia tak rażącej niekompetencji nie uzyskam inaczej niż składając sprawę w sądzie.
Niestety obawiam się, że jak cała reszta i sąd może się pomylić, na co szczerze powiedziawszy mnie nie stać.
Pozostaje mi przyjęcie oferty operatora i zapłacenie tych trzystu trzydziestu złotych.
Pozostaje odczekać te dwanaście więcej miesięcy przy transmisji danych dawkowanych przy pomocy aplikacji zliczającej ruch sieciowy i ta znikoma, biedna namiastka satysfakcji, kiedy któremuś z Państwa Konultanów z Play na pytanie o przedłużenie umowy odpowiem jednym, krótkim stwierdzeniem: odpierdolcie się!
------------------------------------------------------------------------------------------------------
UPGRADE: Jeszcze jedna nowość: z oficjalnego pisma Play dowiedziałem się również, że to dlatego, że własnoręcznie ustawiłem telefon na sieć Plus, jako priorytetową, mimo, że od samego początku, zgłaszałem fakt manualnego ustawienia sieci tylko i wyłącznie na sieć macierzystą.
poniedziałek, 28 marca 2011
wtorek, 1 marca 2011
o incydentalności zdarzeń
Od soboty, czyli dnia wysłania zapytania do dziś otrzymałem cztery odpowiedzi, w związku z jednym i tym samym pytaniem.
Zdanie, które najbardziej mnie rozbawiło przytaczam poniżej.
"Zapewniam, iż zdarzenie to miało charakter incydentalny."
Może powinienem wystąpić o zadośćuczynienie za zszargane nerwy oraz stracony czas?
Sąd sądem, powolutku myślę, że to sprawa dla Rzecznika Praw Konsumenta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)