"Doigrali się", pomyślałem czytając niedawny artykuł w Wyborczej o rzeszy ludzi czujących się oszukanymi przez sieć Play.
Pomimo to lektura nie należała do przyjemnych, przypomniała bowiem okres straconego czasu i nerwów, potwierdzając że mój problem do jednostkowych nie należał.
Zrobił się szum na tyle duży, że na utworzonej na FB grupie "Play-Oszukani" pojawił się łaskawie Pan Marcin Gruszka, proponując - w zamian zadośćuczynienia (broń Bóg rekompensaty, bowiem sieć się do niczego nie przyznaje) - migrację na "nowszą" taryfę oraz anulowanie kwoty z reklamowanego rachunku. Wcześniej, na moje dwa, czy trzy maile Pan Marcin nie znalazł czasu ni chęci by odpowiedzieć.
Zgodziłem się na warunki, mimo, że już byłem zapisany do pozwu zbiorowego, którego idea pojawiła się na wspomnianej grupie.
Od tamtego momentu mijają właśnie trzy tygodnie o ile nie więcej.
Mimo, że wstępnie zaoferowano mi możliwość przelewu nadpłaty na moje konto, musiałbym przesłać dowód wpłaty. Niby nic, a jednak jak to zwykle w Play bywa, trąca paranoją.
Ponieważ marzeniem moim jest mieć jak najmniej styczności z tą siecią, postanowiłem poczekać.
Za moment minie rok, od początku tej niemiłej przygody z siecią Play.
Pozostaje kolejne 12 miesięcy i koniec.