piątek, 10 grudnia 2010

11 listopada 2010 (akt dopisany w międzyczasie)

W międzyczasie zdaję sobie sprawę, że chcąc, nie chcąc jestem - już w tym momencie - niezadowolonym klientem. Postanawiam spytać więc o konsekwencje finansowe i prawne ewentualnego rozwiązania umowy.

Sprzedam telefon, dopłacę i grzecznie się pożegnam.
Wysyłam pytanie.

Dostaję odpowiedź.

Wstęp odpowiedzi zawiera po raz kolejny zapewnienie, że Pani Konsultantka nr 4, lub 5 starała się w sposób "jasny, klarowny i dokładny opisać analizę mojego konta". Pani Konsultantka nr 6 zapewnia również, iż ważne jest dla operatora zadowolenie klienta, stąd każda z odpowiedzi podparta jest regulaminem.

Najwidoczniej brak mi dobrej woli, by dostrzec te wszystkie starania w udzieleniu mi w odpowiedzi informacji, o którą od ponad miesiąca proszę.

Potem wszystko w normie, czyli rzeczowe pytanie, już nie rzeczowa odpowiedź - ona należy do Panów Ekspertów, którzy mogą się takowym wyliczeniem zająć, jednak dopiero po złożeniu oficjalnego wypowiedzenia.

Ewentualnie mogę sobie dokonać go samodzielnie i tu Pani Konsultant nr 6 podaje mi wzór.

Przyznam, że nie przepadam za matmą, jednak wstępnie mogę sobie wykalkulować, że z pewnością po 3 miesiącach bytności w sieci nie będzie to dla mnie w żaden sposób opłacalne.

Szkoda, że los nie chciał pokazać mi swojego kaprysu później, na miesiąc, czy dwa przed zakończeniem umowy. Cóż.

Ale jest i miły akcent: ankieta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz