środa, 2 lutego 2011

sto pięćdziesiąty trzeci dzień

Dziś mija mój sto pięćdziesiąty trzeci dzień w sieci Play. 

Nie jest to co prawda pełna data, jednak myślę, że mogę śmiało podsumować dotychczasowy czas i podzielić się spostrzeżeniami na temat tego operatora.

"Wszystko okey."

Dopóki klient nie zgłasza zastrzeżeń, bo takowych nie ma, jest lepiej niż dobrze. 

Stan ten maleje wprost proporcjonalnie do momentu, w którym problem się pojawi.

Niezależnie bowiem od jego wagi, jakość jaką świadczy Biuro Obsługi Klienta daje klientowi możliwość ponownego zweryfikowania zasadności zgłaszania kolejnych, powiązanych.

Mówiąc krótko: jeśli klient ma problem, sam musi go rozwiązać. Nam nic do tego.

"Tajemnica".

Play jest ściśle tajny. 

Tajemnicą mają być i są objęte wszelkie prace konserwujące, czynności naprawcze, czy awarie masztów z umieszczonymi nań nadajnikami sieci P4 (źródło: funpage Play na Facebook'u).


Co więcej: "tak robią inni operatorzy".

Tajemnica Play może stać się jednak gorzką i ciężkostrawną dla wysokości rachunku jego abonentów.

Bowiem wyłączony przekaźnik Play = włączony przekaźnik Plus, co w przypadku korzystania z transmisji danych skończy się z pewnością na kwocie liczonej w setkach, o ile nie tysiącach złotych. 

Oczywiście, o ile nie mamy włączonej domyślnie wyłączonej blokady transmisji poza siecią macierzystą.

"Niekompetencja"

Gdyby przeliczyć ilość, w jakiej pojawiło się to słowo w niniejszym blogu, myślę, że można byłoby śmiało zarzucić mi ubóstwo językowe. 

Jest też opcja druga: mógłbym zawrzeć - w tym jednym słowie - wrażenie z treści całej korespondencji z BOKiem Play'a, jaką musiałem przyswoić doszukując się odpowiedzi.

"Tanio, nie znaczy dobrze"

Prawda znana. Jako, że nic nie jest za darmo, nic nie jest też tak tanio, jak się to Nam, klientom próbuje przedstawić. 

Płacąc abonament nie jest się de facto w lepszej sytuacji, niż będąc abonentem pre-paid. 

Podpiszę się pod oświadczeniem, że posiadając tę wiedzę wcześniej, za nic nie zdecydowałbym się na dwudziestocztero miesięczną umowę z tym operatorem, bo chociażby ze względu na charakterystykę systemu prepaid, klient jest "chroniony" limitem zakupionego kredytu. 

Tu, płacąc comiesięczny abonament, moim jedynym zabezpieczeniem ma być limit kredytowy w wysokości 860 PLN bez zabezpieczeń na przykład w postaci blokady transmisji danych po wykorzystaniu przyznanego limitu. 

XXI wiek, a takie ograniczenia "techniczne" w sieci Play.

Każdorazowe połączenie z Biurem Obsługi kosztuje.  I choć płacisz, wymagać nie możesz.

Na zakończenie cytat pewnego Pana, na jego spostrzeżenia odnośnie operatora: "cena usług adekwatna do obsługi klienta - tania." 

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz