piątek, 28 stycznia 2011

ukłony dla UKE

"Jestem w domu" - chciałoby się rzec - moja sprawa została już odnotowana we właściwym miejscu zamieszkania departamencie UKE. 

Trzy dni, czyli szybko, sprawnie i wygląda też na to, że rzeczowo - niezmiernie miła odmiana w związku z mniej miłą sprawą.

Przynajmniej do tego momentu mam poczucie, że choć jakiś trybik w całej, urzędniczej machinie spełnia swoją powinność wobec podatnika bez zbędnej biurokracji.


Wymieniłem parę mali z Panem zajmującym ważne stanowisku w Play, które ma bezpośredni związek z klientem - Panem Dyrektorem Departamentu Obsługi Klienta. 

Każdorazowo moja korespondencja znajdowała - pod nazwą zgłoszenie telefoniczne klienta - dodatkowy wpis na koncie abonenckim. 

Szczerze przyznam nie za bardzo rozumiem tę procedurę, gdyż już po raz drugi ta sama Pani Konsultant (!) musiała znaleźć czas (około dnia roboczego) żeby się ze sprawą zaznajomić,  porównać z już zgłoszoną i dokonać jej zamknięcia. Moje proste założenie było takie, że prócz złożenia uprzednio - drogą formalną - wniosku na play24, chciałem zwrócić uwagę  na mój problem komuś jeszcze, powiedzmy z poza Biura Obsługi Klienta.


Doceniam fakt, że ktokolwiek - poza rzeszą Pań i Panów Konsultantów - znalazł czas na odpowiedź. 

Żałuję, że na ten sam wysiłek nie zdobył się nikt z trojga Państwa ze strony play-bloga, z Panem Rzecznikiem na czele. 

Mam nadzieję, że adresy mailowe umieszczone na stronie bloga są aktualne i nikt z Państwa klientów nie wysyła ich w próżnię?

Wiem, rozumiem, Państwo możecie się tego typu sprawami nie zajmować (podobnie, jak w domyśle Pan na stanowisku Dyrektora) niemniej nieładnie pozostawiać nadawcę listu bez odpowiedzi, nawet informującej o takim fakcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz