Dziś przyszła odpowiedź na moje odwołanie od odwołania.
I znów czuję się, jak gdybym uderzał głową w mur.
Ponad tydzień zajęło Pani Lider ds. Obsługi Klienta nr 2 skonstruowanie odpowiedzi, która w swojej treści zawiera zdania, niezmienione w formie od czasu poprzednio mi udzielonej.
Rzecz najwidoczniej dotyczy problemu, jaki ma Play (włączając w to dział szumnie nazwany prawniczym) z właściwą interpretacją wyrażenia "rejestracji danych" przez operatora, o której mowa w art. 168 ust.1 Prawa Telekomunikacyjnego.
Wobec powyższego Play wyłącznie "rejestruje ilość przesyłanych i wysyłanych danych, które umożliwiają ustalenie należności za wykonanie usług", lecz bez uwzględniania lokalizacji końcowej sygnału - to albo tajemnica, albo nie moja sprawa.
Mam niestety złą wiadomość dla sieci Play.
Istnieje bowiem dyrektywa UE 2006/24/WE, do której zastosowano nowelizację art. 180 Prawa Telekomunikacyjnego, a dokładniej rzecz ujmując jej rozwinięcie w artykułach 180a i 180c, które mówią:
Art. 180a. 1. Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:
1) zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;
Uzupełnienie stanowi ustawa 1 art. 180 c Prawa Telekomunikacyjnego :
1. Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do:
1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;
2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.
Zapewne w celu dodatkowego uzasadnienia Pani Lider nr 2 zaznaczyła, że "zgodnie z art. 80 ust. 3: szczegółowy wykaz wykonanych usług telekomunikacyjnych powinien zawierać informację o zrealizowanych płatnych połączeniach, z podaniem, dla każdego połączenia: numeru wywoływanego, daty oraz godziny rozpoczęcia połączenia, czasu jego trwania oraz wysokości opłaty za połączenie z wyszczególnieniem ceny brutto i netto. Ustawodawca nie uwzględnia informacji o adresach stron internetowych."
Czyzby?
Być może Pani Lider nr 2 nie jest tego świadoma, ale tzw. szczegółowy biling od Play nie zawiera - w przypadku transmisji danych - czasu trwania takowej.
O wyszczególnionej cenie brutto i netto nie wspomnę.
O wyszczególnionej cenie brutto i netto nie wspomnę.
Celowo wytłuszczyłem te z punktów, z których dostrzeżeniem i względem których z zastosowaniem się Państwo z Play mają poważny problem.
Wiem, niby nudne sprawy, ustawy, nowelizacje, a jednak ich lektura na tle "rzeczowych" przecież odpowiedzi, jakie są mi udzielane od października ubiegłego roku, jasno daje mi do zrozumienia, że operator albo działa niezgodnie z prawem, albo niezgodnie z prawdą, którą przed jednym ze swoich klientów próbuje zataić.
Co dalej? Kolejne zgłoszenie. Również do prawników.
Już się tak z nimi wykłócałem reklamacyjnie o spory jednorazowy wychodzący transfer danych (jeden pakiet o wadze 22 MB!), który mi naliczyli (w moim mniemaniu niesłusznie). Poza strefą taniego internetu, wiec ponad abonament. Niecałe 30 zł to w sumie gówniana kasa, ale czemu miałbym im to zapłacić za darmo, skoro jestem w 100% pewny, że mi takie dane z telefonu nie wyszły? Oczwiście zarzekali się, że ten transfer jest naliczony poprawnie, ale cóż to? Na DWIE REKLAMACJE odpowiadali POWYŻEJ 30 DNI, z czego druga reklamacja zawierała wyraźne ŻĄDANIE ANULOWANIA OPŁATY ZA TEN TRANSFER!!! A z godnie z prawem, jeżeli reklamacji nie rozpatrzą do 30 dni, to są zobligowani spełnić to żądanie!!! Nie spełnili, a jako rekompensatę zaproponowali pakiet 30 minut... Śmiech na sali po prostu!!! Napisali mi jeszcze na koniec, że wyczerpałem już drogę postępowania reklamacyjnego i jak chcę to mogę kontynuować sprawę na drodze sądowej. Dałem sobie spokój, bo szkoda moich nerwów i zapłaciłem im tą kwotę. Niech się nażrą tą dumą, że wygrali z kolejnym maluczkim klientem... Niestety, jeszcze się to kiedyś przeciw nim obróci i nawet super hiper warunki cenowe nie pomogą...
OdpowiedzUsuń