czwartek, 3 lutego 2011

trudny termin: "retencja danych" czyli ciąg dalszy zabawy w kotka i myszkę

Dziś przyszła odpowiedź na moje odwołanie od odwołania.

I znów czuję się, jak gdybym uderzał głową w mur.

Ponad tydzień zajęło Pani Lider ds. Obsługi Klienta nr 2 skonstruowanie odpowiedzi, która w swojej treści zawiera zdania, niezmienione w formie od czasu poprzednio mi udzielonej.

Rzecz najwidoczniej dotyczy problemu, jaki ma Play (włączając w to dział szumnie nazwany prawniczym) z właściwą interpretacją wyrażenia "rejestracji danych" przez operatora, o której mowa w art. 168 ust.1 Prawa Telekomunikacyjnego.

Wobec powyższego Play wyłącznie "rejestruje ilość przesyłanych i wysyłanych danych, które umożliwiają ustalenie należności za wykonanie usług", lecz bez uwzględniania lokalizacji końcowej sygnału - to albo tajemnica, albo nie moja sprawa.

Mam niestety złą wiadomość dla sieci Play. 

Istnieje bowiem dyrektywa UE 2006/24/WE, do której zastosowano nowelizację art. 180 Prawa Telekomunikacyjnego, a dokładniej rzecz ujmując jej rozwinięcie w artykułach 180a i 180c, które mówią:
 
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:

1)   zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;

 Uzupełnienie stanowi ustawa 1 art. 180 c Prawa Telekomunikacyjnego :

1.   Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do: 

1)   ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego,   użytkownika końcowego:

a)   inicjującego połączenie,
b)   do którego kierowane jest połączenie;

2)   określenia:

a)   daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b)   rodzaju połączenia,
c)   lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.

Zapewne w celu dodatkowego uzasadnienia Pani Lider nr 2 zaznaczyła, że "zgodnie z art. 80 ust. 3: szczegółowy wykaz wykonanych usług telekomunikacyjnych powinien zawierać informację o zrealizowanych płatnych połączeniach, z podaniem, dla każdego połączenia: numeru wywoływanego, daty oraz godziny rozpoczęcia połączenia, czasu jego trwania oraz wysokości opłaty za połączenie z wyszczególnieniem ceny brutto i netto. Ustawodawca nie uwzględnia informacji o adresach stron internetowych."

Czyzby?

Być może Pani Lider nr 2 nie jest tego świadoma, ale tzw. szczegółowy biling od Play nie zawiera - w przypadku transmisji danych - czasu trwania takowej.
O wyszczególnionej cenie brutto i netto nie wspomnę.

Celowo wytłuszczyłem te z punktów, z których dostrzeżeniem i względem których z zastosowaniem się Państwo z Play mają poważny problem.

Wiem, niby nudne sprawy, ustawy, nowelizacje, a jednak ich lektura na tle "rzeczowych" przecież odpowiedzi, jakie są mi udzielane od października ubiegłego roku, jasno daje mi do zrozumienia, że operator albo działa niezgodnie z prawem, albo niezgodnie z prawdą, którą przed jednym ze swoich klientów próbuje zataić.

Co dalej? Kolejne zgłoszenie. Również do prawników.

1 komentarz:

  1. Już się tak z nimi wykłócałem reklamacyjnie o spory jednorazowy wychodzący transfer danych (jeden pakiet o wadze 22 MB!), który mi naliczyli (w moim mniemaniu niesłusznie). Poza strefą taniego internetu, wiec ponad abonament. Niecałe 30 zł to w sumie gówniana kasa, ale czemu miałbym im to zapłacić za darmo, skoro jestem w 100% pewny, że mi takie dane z telefonu nie wyszły? Oczwiście zarzekali się, że ten transfer jest naliczony poprawnie, ale cóż to? Na DWIE REKLAMACJE odpowiadali POWYŻEJ 30 DNI, z czego druga reklamacja zawierała wyraźne ŻĄDANIE ANULOWANIA OPŁATY ZA TEN TRANSFER!!! A z godnie z prawem, jeżeli reklamacji nie rozpatrzą do 30 dni, to są zobligowani spełnić to żądanie!!! Nie spełnili, a jako rekompensatę zaproponowali pakiet 30 minut... Śmiech na sali po prostu!!! Napisali mi jeszcze na koniec, że wyczerpałem już drogę postępowania reklamacyjnego i jak chcę to mogę kontynuować sprawę na drodze sądowej. Dałem sobie spokój, bo szkoda moich nerwów i zapłaciłem im tą kwotę. Niech się nażrą tą dumą, że wygrali z kolejnym maluczkim klientem... Niestety, jeszcze się to kiedyś przeciw nim obróci i nawet super hiper warunki cenowe nie pomogą...

    OdpowiedzUsuń